czy to będzie najgorszy z najlepszych, czy najlepszy z najgorszych?

dzisiaj rozważę ofertę z dolnej półki od marki bliskiej i bliskiej mojemu sercu. Zanim jednak przejdę do konkretów, mam nadzieję, że pozwolisz mi na kilka przemyśleń na temat bourbona i jego wartości:

Bourbon jest niesamowicie Niedrogi, w wielkim spektrum whisky. Nie, Nie mam na myśli kunsztownie zapakowanej whiskey z pozornym wykończeniem beczki i aspiracyjną ceną. Nie mam też na myśli górnej półki głównych destylarni, które mogą dawać prawdziwe rozkosze, jak i niewypały, takie, które leżały na półce długo po dacie ich wydania. Z pewnością nie mam na myśli pyłów, które, choć mogły być ekonomicznie wycenione w czasach swojej świetności, teraz rutynowo handlują rękami w czterocyfrowym przedziale cenowym.

mówię raczej o codziennych bourbonach. Są to te, które można wejść do każdego supermarketu i monopolowego i chwycić prosto z półki. Podczas gdy spędzamy dużo czasu tęskniąc za minionymi dniami, w rzeczywistości współczesny amerykański pijący bourbon jest obdarzony mnóstwem atrakcyjnych opcji. Te whisky często przychodzą do nas po cenach, które, na spektrum kosztów/jakości, umieściłyby je na szczycie tabeli global league dla whisky, a także ogólnie dla destylowanych alkoholi.

Top wśród tych super wartościowych bourbonów, jak dla mnie, jest gama Evana Williamsa. Black Label (43% ABV; 13 $za 750 ml lub 22 $za 1,75 L; policz sobie) jest podstawą mojego baru domowego od ponad dekady. Ci z was, arystokraci, którzy mają wolną gotówkę do spalenia, mogą wypłacić królewską sumę 17 dolarów za butelkowaną obligację Evana Williamsa (50% ABV), która-jak na mój gust-jest chyba najlepszym stosunkiem jakości do ceny w bourbonie, obok tylko Wild Turkey 101. Z powrotem w rodzinie Williamsów, 1783 Small Batch (20$) i Single Barrel (29$) są solidnymi, jeśli nieokreślonymi przykładami ich odpowiednich formatów.

będąc kompletem najbardziej obsesyjno-kompulsywnej odmiany, nie mogłem odpocząć, dopóki nie dopełniłem swoich doświadczeń najniższą ofertą w gamie Evana Williamsa. W konsekwencji, kiedy zauważyłem butelkę dotychczas nieuchwytnej zielonej etykiety Evana Williamsa na (dolnej) półce lokalnego sklepu spożywczego, rzuciłem się w wir i wystrzeliłem

czym się to różni od standardowej czarnej etykiety Evana Williamsa? Oczywiście jest butelkowany przy najniższej prawnie dopuszczalnej wytrzymałości, 80 proof (40% ABV). Miniaturowy typ na tylnej etykiecie informuje nas, że jest to ” trzydzieści sześć miesięcy;”podczas gdy Black Label obecnie nie ma Oświadczenia wiekowego, został butelkowany z siedmioletnim wiekiem w latach 90-tych, a teraz uważa się, że zawiera whisky w przedziale wiekowym od pięciu do siedmiu lat. Chociaż mam otwarty umysł, wskaźniki (krótsze dojrzewanie, niższe ABV) wskazują na to, że jest to odpowiednik diety Evana Williamsa.

podsumowując szczegóły: to Kentucky straight Bourbon whiskey, w wieku trzydziestu sześciu miesięcy. Jest butelkowany w 40% ABV; zapłaciłem $12 za 750 ml.

Evan Williams Green Label – Recenzja

Kolor: Jasnopomarańczowy.

na nosie: Mocny i ziarnisty, z ziołowym akcentem liścia mięty i koperku. Z wytrwałym wąchaniem ujawnia to trochę pikantny akcent cynamonu i najmniejszy niuans ogniska. Po jakimś czasie w szklance przytłaczający aromatyczny charakter ma yeasty, bready, jak świeżo upieczony Bochenek pszenny prosto z pieca.

w ustach: cienkie w całym, To prezentuje rozcieńczone nuty drzewne na początku. Cała prezentacja rozpada się, gdy ten hit midpalate zamienia się w off-gorzką nutę młodego drewna i cennego niewiele innego. Jeśli naprawdę sięgam, wyczuwam słabe echo owoców cytrusowych jako jedyny inny element tej kompozycji.

wnioski

wiem, że powinienem to lepiej ocenić biorąc pod uwagę cenę budżetową i bezpretensjonalną prezentację, ale to nazywanie tej poważnie przeciętnej whisky jest bardziej pochwałą niż na to zasługuje. Smakuje dokładnie tak, jak to jest: młoda whisky butelkowana z minimalną siłą. Nie jest okropny, ale nie jest dobry, a nawet OK; jest tak nudny i mdły jak Jim Beam White Label. W konsekwencji przytaczam dwa punkty i wydaję silne zalecenie, aby nie kupować tego, bez względu na to, jak ciekawy możesz być.

ocena: 3/10

nie mogłem się oprzeć ponownemu przejrzeniu dramu czarnej etykiety dla porównania. Tutaj, po raz kolejny, przedstawiam moje notatki do rozważenia:

Evan Williams Black Label – Recenzja

kolor: znacznie bardziej satysfakcjonujący odcień polerowanej miedzi.

na nosie: od razu prezentuje klasyczną nutę Heaven Hill cytrynowo-metaliczną. W porównaniu do swojego poprzednika, w tej whisky jest niezwykła ilość aromatycznego charakteru: fasola wanilii, przyprawa do pieczenia, ziołowa zieleń strąków kardamonu i pieczone maślane bogactwo Chess pie. Niektóre głębokie wąchanie daje mięsisty zapach wędzonego mostka.

w ustach: ponownie, na zasadzie kontrastu, to ma teksturę. Z góry jest metaliczny pocałunek wilgotnych groszy lub wyczerpana bateria 9-woltowa (udawaj, że nie wiesz, co mam na myśli). W środku ust wyróżnia się ziołowym niuansem liścia mięty, a także bardziej pikantnymi pikantnymi nutami mielonego cynamonu i czarnego pieprzu. Wykończenie jest jednym z utrzymującej się mineralności wapienia, która utrzymuje się z suchą suchością w ustach.

wnioski

To jest daleki od idealnego bourbona, ale jak na cenę, nie ma w nim ani krzty konkurencji. W sposób, w jaki poprzednia whiskey była cienka, przenikliwa i (najbardziej niewybaczalnie) nudna, jest to zaskakująco osobiste. Waha się w całym nosie i ustach o niezwykłym zakresie aromatycznego i smakowego charakteru. Nie jest to przesadne lub ekstremalne, ale raczej osiąga rodzaj pogodnej równowagi, która jest spójna od pierwszego wąchania do ostatniej jaskółki.

ocena: 6/10

To otworzyło fascynującą zagadkę: dlaczego istnieje zielona etykieta? Nie jest znacznie tańszy niż Black Label, ale jest zarówno koncepcyjnie, jak i doświadczalnie gorszy. Jest to produkt, na który teoretycznie nie powinno być absolutnie żadnego popytu, a jednak tutaj jest … tak jakby. Nie jest dostępny wszędzie; Bóg wie, dlaczego zostaliśmy zaszczyceni jego obecnością tutaj w Illinois. Nie ma go nawet na stronie Evana Williamsa. Czy trudno zabić wyrażenie? Jeśli jakakolwiek whiskey zasłużyła na litościwą Śmierć, To właśnie ta, która hańbi całą rodzinę Williamsów.

kategorie
Tagi

Evan Williams

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.